Czy promocja regionu i firm jest potrzebna?

portret użytkownika papa

Wydawać by się mogło, że mamy naprawdę potężne atuty marketingowe. Każdy przecież wie, gdzie jest Kampinos. Bon-moty typu "łosie żyją w Kampinosie" utwierdzają nas w tym błogim przekonaniu. Żeby sprawdzić, jak jest naprawdę, proponuję przetestować znajomych na kilku prostych pytaniach:

 

  • uszereguj w kolejności odległości od Warszawy następujące miejscowości: Kampinos, Żelazowa Wola, Leszno
  • czy to prawda, że w KPN żyją żubry
  • jak się pisze "kampinoski"

Jeśli odsetek błędnych odpowiedzi będzie niższy od 50%, gratuluję znajomych. Proszę się nie niepokoić, wiedza o naszym terenie, nawet pobieżna, jest po prostu znikoma. Cóż dopiero mówić o świadomej i konsekwentnej budowie lokalnej marki - czy to będzie "kampinos", czy choćby "Chopin". Potencjalnie są to bardzo mocne "brandy", stare, powszechnie znane, szanowane - kojarzące się z dobrami wyższego rzędu (muzyka, przyroda), doceniane na świecie, niepowtarzalne. Cóż z tego, skoro Chopin jest prawie wyłącznie w nazwach naszych ulic, a nie żyje powszechnie - poza Towarzystwem Chopinowskim dla koneserów - w świadomości masowej. Przepraszam - jest także naszą pierwszą marką wódki klasy superpremium (produkowaną notabene w Żyrardowie), wypromowaną przez międzynarodowy koncern. Chopin jest ponadnarodowy, genialny, a wódka jest rzeczywiście dobra, ale cóż z tego za pożytek dla nas? Żaden. Poza konstatacją, że faktycznie nie mamy - nie promujemy swojego terenu.

Ktoś spyta - a jaki to miałoby mieć cel? Przecież puszcza będzie stała nadal, niezależnie od świadomości jakiejś tam marki. Owszem, tyle tylko, że bez tej świadomości nie będzie u nas rozwoju turystyki i usług. Jeśli w głowach potencjalnych konsumentów nie będzie wiedzy - i pomysłu - że można do nas przyjechać, autobusem, autem, bądź na rowerze i że można robić fajne rzeczy: uprawiać sport, mieszkać w agroturystyce, wędrować po puszczy, fotografować ptaki, jeździć konno i na rowerze i Bóg wie, co jeszcze, nie przyjadą. Podstawą trwałego wzrostu w tym segmencie usług jest konsekwentna budowa lokalnych marek, ich utrwalanie i promocja, regionalna i ponadregionalna, w sposób przemyślany i skoordynowany.

Nie wystarczy, że poszczególne gminy mają swoje konkursy fotograficzne, wystawy prac plastycznych, swoje imprezy plenerowe. Powinny zacząć intensywnie z sobą współpracować na tym polu, z korzyścią dla wszystkich, aby stać się atrakcyjnym obiektem zainteresowania dla tuzów gospodarki - np. sieci hoteli, albo browaru. Jeśli miejsce jest ciekawe - i znane - taka hipotetyczna sieć hoteli zainwestuje jeszcze w jego promocję, żeby ściągnąć do siebie klientów. A to z kolei wzmocni tę markę i firmy z otoczenia. Warunkiem zaistnienia takiego dodatniego sprzężenia jest powstanie grupy interesu, która taką marką dysponuje. Browar nie będzie rozmawiał o swojej kampanii z pojedynczą firmą - te są zbyt małe, za wyjątkiem może samego Kampinoskiego Parku - o pojedynczej imprezie. Ich interesuje cykl przedsięwzięć, efekt długofalowy, jeśli w ogóle możemy być dla nich atrakcyjni - a jestem przekonany, że tak - to tylko jako grupa interesu.

O wartości lokalnych marek oraz potrzebie inwestowania w nie wiedzą dobrze nasi znajomi z Partnerstwa Zalewu.

Na koniec kilka prostych faktów na poparcie powyższych tez.

  • Nie ma u nas ani informacji turystycznej, ani informacji o noclegach. Osoba, wybierająca się do nas jest skazana na wyłuskiwanie informacji po kawałku, zamiast znaleźć ją w jednym miejscu. Można temu zaradzić, budując punkt informacyjny. Niekoniecznie muszą to być wielkie biura, zacznijmy od zebrania katalogu firm z regionu tak, zby można było je z łatwością znaleźć. Możesz to zrobić tu, dopisując swoją firmę do naszego katalogu.
  • Kolejną inicjatywą jest centralna rezerwacja miejsc noclegowych tak, aby turysta po wpisaniu w wyszukiwarce "nocleg Kampinos" trafił tam i znalazł kilkaset ofert z okolicy, a zamiast dzwonić do każdego z osobna mógł po prostu dokonać rezerwacji komputerowo. Takie systemy działają w hotelach i mogą równie dobrze działać w agroturystyce. Poszukujemy właśnie wykonawcy takiego serwisu.
  • Nie ma skoordynowanej oferty turystycznej, nawet w postaci informacji w internecie. Są rozproszone inicjatywy, przedsiębiorstwa i urzędy. Mam na to prosty dowód empiryczny - to ranking w wyszukiwarce. Niniejsza strona znajduje się - pomimo swojej młodości (jest dopiero w fazie testów) w pierwszej dziesiątce wyszukiwań (marzenie każdego webmastera) niektórych haseł. Dlaczego? Nie z powodu geniuszu twórcy, albo ogromnej ilości odwiedzin - pierwsze jest umiarkowane, a drugie słabe z powodów oczywistych - brak promocji. Skąd więc wysokie miejsce? Po prostu na bezrybiu i rak ryba. Skoro nie ma innej informacji, to i nasza - choć słabo odwiedzana - jest dobra.

Oto kilka wydruków ze strony wyszukiwarki, dające do myślenia. (kliknij, aby powiększyć) Komputerowy dowód tezy, że promocja Kampinosu ==>0. Jest mnóstwo do zrobienia! (A to dopiero początek.)

 

       

 

Fachowy raport (294 strony, PART 2007) analizy perspektyw turystyki na Mazowszu opisujemy tu: http://kampinos.org/node/37